Blog

W pracy tłumacza zdarzają się rzeczy tak zabawne, że można się popłakać ze śmiechu, 😂😂😂 choć jakby pomyśleć o konsekwencjach, to… 😉

Miałem okazję dokonywać kiedyś korekty tekstu przetłumaczonego do folderu reklamowego jednego z najbardziej znanych hoteli w Polsce.” Kwiatki” tłumaczeniowe, które w nim znalazłem sprawiły, że początkowo turlałem się ze śmiechu:

Tekst: Polska słynie ze swoich pięknych plaż.

Tłumaczenie: Poland is famous for its beautiful bitches.

Niewtajemniczonym wyjaśniam, że „bitch” to potocznie „dziwka”, a nie plaża („beach”). Nie wątpię jednak, że znaczna część panów z zagranicy skusiłaby się na taką zachętę z folderu. 😂😂😂

Tekst: Pokój (w hotelu) jest duży.

Tłumaczenie: The room (in the hotel) is bog.

Tu wyjaśniam niewtajemniczonym, że duży to „big”, zaś „bog” w slangu oznacza…sracz. 😂 Myślę, że idea zamieszkania w sraczu (nawet luksusowym) może być mało zachęcająca. 😂😂😂

Słowo: meble

Tłumaczenie: mebles

Tu już nawet nie ma co komentować (dla tych co nie wiedzą: meble to furniture, ale ktoś uznał, że gdy doda S do polskiego słowa „meble”, to obcokrajowiec pojmie, o co chodzi). 🙃

Śmiech śmiechem, ale zastanawiam się co by było, gdyby hotel wydał piękny folder za grube pieniądze z powyższymi „sloganami reklamowymi”. 🤔🤪

Dlatego uważam, że po przetłumaczeniu tekstu niezbędne jest jego ponowne przeczytanie, choć by po to, aby wychwycić literówki („litrówki” ;)).
Ja tak zawsze robię.
Zapraszam do współpracy.